Dział pod redakcją redaktora Gutka. Wchodzisz i czytasz na własną odpowiedzialność.
Pragnącym podrążyć temat, proponujemy pisać na adres: gutek@snow.net.pl próbki niektórych urządzeń można zobaczyć tutaj
SEKCJA MonoTematycznA - TETRYKÓW LAMPOWYCH
Panowie Mariusz MARIANEK Sapielak i Krzysztof KISEL Kisielewski. O ile podobno naszą rozmowę ze Świcą łatwiej narysować niż opowiedzieć, to Ich rozmowy są w zasadzie niezrozumiałym dla normalnych zjadaczy chleba a wnioski z nich płynące trzeba kreslic pismem klinowo obrazkowym, dla niedowiarków posiadam dowody. Po odcyfrowaniu owe rękopisy mienia się zlepkiem składającym się ze znaków/symboli, nazwisk nieżyjących fizyków i rosnącej w zastraszającym tempie górze kiepów. Dzięki nim, do stanu używalności doprowadzona została większość fantów poniżej. Mają wiedzę, doświadczenie i praktykę w konstruowaniu naprawianiu takich urządzeń dodatkowo lubią a to już jest folklor. Podobno muszą palić tyle, żeby zniwelować wysoki poziom tetrycyny we krwi. Niestety w tym przypadku racjonalne żródła podaja zupełne niespójne i wykluczające się wzajemnie definicje. W odpowiedzi na niecne insynuacje rozsiewane przez "złośliwego gada z sekcji Instrumentów Prostych" oświadczam że skrót S.N.O.W. nie oznacza i nigdy nie oznaczał "Sapielak Naprawi Osmali Wzmaka", a stwierdzenie to jest zbyt przedwczesne i przesadzone ze względu na długi okres karencji urządzeń oddawanych do Marianka. Jednakże ostatnie raporty giełdowe stwierdzają obecność znacznych ruchów w tym temacie. Uroczyście oświadczam że chyba naprawił [lub naprawi] co widać na fotce poniżej a nie było łatwo. Z nowości zapraszam do oglądania filmików video linki są w tekście.
Po lewej jara Kisel, po prawej będzie jarał Mariusz - Duet w typowej dla Nich scenie łóżkowej.
Kisel, opierając sie na wzmacnizczu VOX, testuje swoją nową konstrukcje - na kolana.
SEKCJA WZMACNIACZY I KOLUMN
"Pomarańczak" MARSHALL JMP Super Bass 100 wat 1972.pracuje z gitarą elektryczną ale z basikiem też daje rade. Najbardziej niepokorne urządzenie, jakie posiadam, zakupiony od zaprzyjaźnionego muzyka rozrywkowego w zestawie z kolumną. Początkowo źródło zmartwień i zgryzot. Piec jarał lampy mocy jak bułeczki, a po 3 komplecie okazało się, że trzeba zmienić trafo zasilające. Tutaj z pomocą pojawił się Kisel. Następnie problemy zaczęły się z trafem głośnikowym, diagnoza okazała się niekorzystna, trzeba było przewijać. Znowu Krzysztof stanął na wysokości zadania, odtworzył angielskich macherów. Efekt przeszedł nasze oczekiwania, na szczęście nasi dają radą równie dobrze, a wzmaki grają same za siebie. Swego czasu wstawiony Master Volume. Plany są na powrót do oryginału, będą dwa kanały spinane, mikrokabelkiem kątowym GEORGE L'S (kruciokiem). Przełamał mit czarnego koloru, coraz więcej pochlebnych opinii zbierają, wzmaki nie-czarne. Kolumna w tym samym kolorze tolexu Orange Elephant model 1960 ścięta moc 260 wat głośniki Celestion G65 niski rezonans, nie dławi się pod instrumentami prostymi. Co do brzmienia zapraszam na koncerty a także do słuchania nagrań S.N.O.W. ewentualnie mała próbka
Gutek w Pomarańczach Pomarańczak w zbliżeniu
Dla tych bardziej wtajemniczonych, zrobiony w technologii "Point to Point" alias "na pojączku" lub "na kołkach".
Zdjęcie na wersalce Mariusza podczas konserwacji, a wiadomo że wszystko co leży na tej wersalce jest "audiofilskie"
KISEL czerwony, czylii wariacja na temat Riviery Knacklehead, oparty na ruskiej technoligii militarnej w postaci lamp oraz trafa głośnikowego stworzonego dzięki życzliwości nieistniejącej komunustycznej Poczty Polskiej i jakiejś starej szafy zasilającej, która kiedyś kontrolowała „rozmowy często kontrolowane”. Jeszcze tylko kilka wizyt w Tarnowie dzięki którym powstał wzmacniacz który można spotkać na koncertach S.N.O.W. i Slaughters of the Soul. Ogólnie ma problemy z balladami i cichym graniem, romantyczny design jest odwrotnie proporcjonalny do pomruku który wydobywa się z kolumny Marshall 1960 - 300 wat z końca lat 80, nie ma logo ale i tak nikt się nie pomyli. Ta piekielna szajka odpowiada wszem i wobec za hałasy, zgrzyty i ryki w wydobywające się w pobliżu miejsca przebywania Thrasha. Obecnie piec przechodzi "facelifting" u Kisela Tranek zarzyczył sobie czerwień. Po powrocie włączylismy "Czerwonke" - zatargało nam galotami i zadzwoniło w baniach.
MINI KISEL 50 wyrób Krzysztofa, postarał sie wzorcowo, prosty bez pętli bez przeąłczników z przodu tym razem 3 kanały, pierwszy to jego standard, drugi ostry jak brzytwa do rifów, trzeci grubszy i tłustszy pustynny dużo piachu. Mały poręczny i dobrze brzmiący, jak nie wierzysz zapraszam tutaj.
SOUND CITY L120- 6 lamp EL34 moc 120 wat (początek lat 70), zmodyfikowany przez KISEL-a na wzór SUPER BASS & LEAD, Krzysztof wykonał preamp na kołkach tak jak oryginał, na pokładzie komplet oryginalnych transformatorów firmy Partridge. Natenczas oczekuje na wenę u Marianka lub Kisela. Melduje że wena przyszła i Kisel zabrał go do swojej piwniczki i zdłubał. Wstępne okrzyki samozachwytu są obiecujące. Aha Krzysiu na moja prośbę wstawił do L120 uzębienie na wzór Marshalla JMP Super Bass - bo taki lubię. Ostatnia diagnoza musi byc troche "Odkiślony" przez Marianka ale zdania sa podzielone ze względu na okrutny nawał pracy u tetryka sandomierskiego - nie ma kiedy taczek załadować tak zasówa. Nareszcie zrobiony na tip to tylko troche za głosny. Na czterech el 34 nie da sie więcej rozkręcic niz na 1/4.
Przepraszam za przeoczenie ale jeszcze muszę zamieścić zdjęcia rozbierane kolumny Sound City bo to zacny staruszek i gra zawodowe w pełnym słowa tego znaczeniu. Te same głośniki wstawiali angole do kolumn Orange i Matamp, magnesy alnico i ta moc 50 wat sztuka, schodzą nisko nie dławią się w końcu to kolumna "lead and bass". Sound City L120 gra jak ta lala ale z racji swego wieku nie rusza sie z garażu chyba że do studia ale to inna bajka.
Sound City L120 6xel34 preamp na wzór marshalla JMP by Kisel
SOUND CITY PA120drugi wyrób legendarnej firmy angielskiej powermixer z wbudowana końcówką mocy 6 lamp EL34 i 6 kanałów. W całości odrestaurowany przez Marianka.Napędza pakę 2x15" zwaną powszechnie Miss Polonia, która odkąd ma dokręcone nowe kółka do transportu gra lepiej niż ze starymi. Strach pomyśleć jak zabrzmi, po podklejeniu dermy. Nie wiadomo, kto i kiedy ją zrobił i ilu miało ją przed nami. "Ale to nieważne…. Nieważne. Nie trzeba chyba dodawać, że taki cud współpracować może tylko z gitarą basową." - "On może współ... ze wszystkim - Gutek" Natenczas czeka na wenę u Marianka, oby nie tak jak Jaro u tetryków. Do wymiany czekaja podstawki i potencjometry ułamane podczas transportu koncertowego 2 szt. Obecnie trwają prace modernizacyjne "Misspolonii" złosliwi twierdzą ze bez botoxu i odsysania sie nie obejdzie. W każdym razie dwa aluminiowe implanty marki Electrovoice czekają na operację.
Na rozkładówce. Jest na czym oko zawiesić....
Acoustic 220. Nazwa kojarzy się z osprzętem dla muzyka folkowego, czyli nic nam to nie mówi. Znikoma ilość pokręteł i archaiczny korektor, nic ciekawego dla amatorów wybujałych korekcyjnie nowoczesnych popierdziochów . Na szczęście złudzenie jest pełne aż do momentu załączenia wzmacniacza. Piec ma duże możliwości kreowania brzmienia, co jest charakterystyczną cechą Acoustica, minimalny ruch potencjometru, diametralnie zmienia efekt, nie na darmo używany przez Jaco Pastoriusa czy Johna Paula Jonesa, z naszych muzyków towarzyszy Januszowi Niekraszowi. Firma Acoustic podobno robiła te urządzenia dla amerykańskiej armii, co w efekcie nadawało im aurę niezniszczalności, fachowcy jednak twierdzą ze te piece po prostu były robione według militarnej specyfikacji, w zamyśle miały przetrzymać wojnę atomową. Posiada niezmierną moc 220 wat jednakże o jego klasie świadczy możliwość grania na kolumnie 2 omowej. w S.N.O.W. jest, bo jest Świca, a to jego pupilek, na szczęście w trosce o dobro brzmieniowe zespołu towarzyszy basiście dość często . Dla zainteresowanych- po otworzeniu, naszym oczom ukazały się germanowce w preampie i cewki w korekcji, końcówka na kapeluszach.
Melduje że w nasze łapy dostał się wzmacniacz basowy ACOUSTIC CORPORATION MODEL 320 - rozkładówka i opis niedługo. Jest to zdecydowane odejście od koncepcji wzmacniacza basowego bezobsługowego (ulubionego Majkelowego) ma 2 osobne kanały z możliwością miksowania a z tyłu aż 3 pętle efektów, Kisel się sprawił podobno całkiem, całkiem.
CARLSBRO TR60Combo dwugłośnikowe, Anglik z lat 70 te same wnętrzności siedziały w ówczesnych Marshallach, moc 50 wat kolejny wzmacniacz zmodyfikowany według wzorca pomarańczowego. Całkowicie odrestaurowany przez KISEL-a. Krzyś wykonał nowe obicia, złote lamówki, tabliczki przednie i tylne całkowicie nowy układ point to point. W efekcie mamy dokładnie sklonowany Marshall JMP, w czym jeden kanał to LEAD a drugi to SUPER BASS. Spina się je tak zwanym „kruciokiem” Żeby nie było tak pięknie to urządzenie cały czas staje okoniem, więc trwają prace nad sprawnością 100%, Marianek zabierał się do niego 3 razy a on ciągle pokazuje, że ma nas tam gdzie widać magnesy głośników. Planujemy przywrócić oryginalne lampy ECC83 do preampu. Zamysłem stworzenia tego pieca było zastąpienie Marshalla czymś lżejszym. Na razie Marshall – Carlsbro 3-0. Potrzebna wena sztuk dwie. Wstępna diagnoza problem z masą, nie wiem czy ciemną ale dla mnie tak. Wizyta pogotowia lampowego zakończyła sie sukcesem, wzmak gra zawodowo, podobno to najlepiej brzmiące combo w tym mieście. Kisielewski z Mariankiem są z siebie zadowoleni. Przypuszczenia o zacności staruszka potwierdzone przez Szprota i ostatnio przez Pawła Próchnowskiego.
Miles Platting V100
Niniejszym muszę przedstawić wzmak na który czekałemm 6 lat. Ostatecznie Jacek się zgodził mi go sprzedać. Mowa tu o wzmacniaczu angielskiej manufaktury Miles Platting V100jest to setka i trzy ecc83 czyli tak jak lubimy prosto i na temat. Jest zrobiony podobnie do Marshalla Plexi na pajączku i w powietrzu, z tym że ma większe trafa i prostszy preamp a co za tym idzie ma okrutny "wygar" z ciekawostek komplet potencjometrów CTS jak w starych Fenderach. Niestety jeszcze czeka na lekki serwis, tym razem wykona go Marianek. Co do terminy zdania są zazwyczaj podzielone. Dla sceptyków mam informację że "się zrobi" jak wróci z wojaży. Lekki serwis okazał się długą wymianą podstawek, wszystkich lamp, sprawdzeniem wszystkich elementów, nie wolno wywalać wszystkich, część ma znaczny wpływ na specyficzne brzmienie z tamtych lat. Przepychanki trwały 2 tygodnie, już myślałem że sie go odpalić nie da, jednak udało sie i to co usłyszałem "zmietło mnie" a po zapięciu "koryta" tym bardziej. Najbliższe próby są Plattinga, napewno. To trzeba posłuchać opisać się nie da jak rozwalisz gałę to sie przester pojawia taki że aż ciarki przelatują. Z najnowszych informacji, tetrycy po dogłębnej analizie stwierdzili że, Platting to nic innego jak Fender De Luxe zastosowany w preampie i końiec mocy 100 wat, gra milutko i cieplutko - głośniutko. Tutaj prezentacja. Informacyjnie drugi taki model zadomowił sie N.Dębie u Szprota ale tamten jest w stanie wzorcowym. Ostatnio brał udział w najeździe SNOW na Stolicę z czego wywiązał sie wzorcowo.
Vampower MKIII Audio Pack 100 Anglik z lat 70, odzyskał swoją moc po wizycie u Kisela, zrobiony ma nowy panel, wyjmowalny z preampem relacja z testu zamieszczam tutaj na Vampowerach grał Marc Bolan z T Rex więc wzmacniacz z historią. Raczej rzadki zważywszy że firma istniał tylko kilka lat. Jesli chodzi o spektrum możliwości brzmieniowych to, coś pomiędzy fenderem a marshallem, to znaczy ma w sobie oba, posiada magiczny przełacznik który to wykonuje, wiąże z nim duże nadzieje bo gra zawodowo naprawde vintage na maxa.
Winston by Echolette GA200 - eksportowa wersja Dynacorda / Echolette na rynek angielski, miał konkurować w 1967 z Marshallem ale czy mu się udało? - gra fajnie. 100 vat z ciekawostek posiadał tranzystory w preampie (wywalone juz), lampy ecc808 zamienione na 6n2p-ew. Miał jeszcze tremolo lub coś "ala w podobie" potencjometry pusch - pull jakieś podwójne zasilania Kisel sie nad nim głowił kilka dni, prawie poddał wydając niepochlebne epitety na temat myśli konstrukcyjnej - wschodnich niemców. Jednak trzeciego dnia dostałem sms że Echoleta "rozkminiona" i zapi...la. Co zresztą potwierdzam a kopa ma okrutnego. Jeden kanał lepszy od drugiego i jeszcze z tyłu jakis przełącznik który dodaje charakteru - środka, brzmi szklaneczkowo i krystalicznie podobno bo jeszcze Kisel nie zakończył ostatnich przeróbek osobiście nie moge sie doczekać, jak dotrze zamieszcze relacje z testów na stronie Garagemenagera na youtube. Piec wrócił z Tarnowa wywalilismy tranzystory z preampu czysta lampa po wstepnych testach z udziałem tetryków i Świcy orzekliśmy ze nie ma sie do czego czepiać i zostawiamy tak jak jest. Jest głosno tłusto, szklaneczkowo i z wykopem, nastepny nietuzinkowy dziwoląg. Kisel sie sprawdził z wad dodam tylko że jest za głośny na prójie volume ustawiam na 1/5. Zobacz tutaj.
Selmer Trable & Bass 50
Zacność nad zacnościami Marshall przy tym to masówka, angielska głowa z lat 70, legendarny wzmak, w pełni sprawny, niedawno przypłynął z wysp, nie wymienione nic od nowości- poza jednym zepsutym przełącznikiem i najlepsze jest to że nie ma potrzeby nic wymieniać, tylko grać brzmi - coś pomiędzy JMP a De Luxem. W el34 i 4 ecc83 Brimar. Gdyby nie "Kierownik" był bym w nieświadomości że jest taki cuś. Mam go dzięki Szprotowi który podziela moje wariactwa sprzętowe w pełni. Marianek rozkminił go znakomicie zmienił stand-by ostukał opukał, w przyszłości wymaga dokładnego umycia, to chyba tyle.Na razie pala się lampy musze założyć jakieś pewne. Dla zainteresowanych link. Melduje że Marianek wymienił 2 kondzioły odpowiadające za bias (Niemieckie) i Selmer gra i to jak, polecam bo to rewelacyjny wzmacniacz jak kto nie wierzy zapraszam. Troche sprostowania wymaga fakt że na jednej próbie zaczął pierdzieć i glucić. Nieuchronna wizyta u Marianka który jednak na wszelakij łśuczaj wymienił kondy zasilacza i dokładnie 3 razy wymył podstawi "izopropanolem" (nie do picia) Selmerek jest okiełznany i grzmi. W charakterystyce brzmienia podobny do Plattinga i Winstona. Klasyczny preamp Fender deLuxa z lat 60 i końcówa w stylu angielskim dużej mocy wszelakie przestery, fuzzy distortiony mile sie parują. Modded by Marianek.
SEKCJA MASZYN DO SZYCIA CZYLI WZMAKÓW MNIEJSZYCH
Pewnego pięknego sobotniego poranka zobaczyłem kolesia który szedł na naszej „giełdzie” z dziwną skrzyneczką w czerwonym kolorze, ze szmatą w stylu starego lampowego radia. Nie dało mi to spokoju, czułem że to coś dla mnie, stary wzmacniacz, combo. Będąc u rodziny na wsi w wyniku luźnej rozmowy brat cioteczny oznajmił mi że jakiś jego kolega kupił na sobotnim śmietniku lampowe combo Dynacorda, jednak nie potrafi go naprawić. Kazałem mu sprawdzić czy nie chce tego sprzedać. W efekcie jeszcze tego wieczoru wzmak leżał na wersalce u Marianka. Po wymianie kilku kondziołków przeczyszczeniu i zmodyfikowaniu korekcji Dynacord KV10 wydał dźwięk. Kolejnym etapem było uzupełnienie szmaty zakrywającej głośnik gdyż „przedwczesny właściciel” wyciął oryginalna szmatę z zamiarem chyba przemalowania całości pewnikiem na czarno (o zgrozo), na szczęście stary polski odbiornik radiowy okazał się znakomitym dawcą wierzchniej okrywy dla głośnika 8” Fane, którym zastąpiłem oryginalny zachodnioniemiecki Elbau alnico. W wyniku jakże zmyślnego splotu czynników stałem się posiadaczem combo z lat 50 firmy Dynacord, a w związku z tym że dorwałem na naszym rodzimym portalu aukcyjnym drugą obudowę kompletna z pokrywą przełożyłem środek i głośnik. Teraz prezentuje się w odcieniach niebieskości.
DynacordKV10niebieski Dynek jeszcze w dizajnie radiowym (produkowany 1958 - 1960) 10 wat 2xECL86 push pull 1xecc83 i EZ80. Głośnik 8 cali Fane, wzmak z duszą, kilkakrotnie pracował w studio i zawsze wywoływał konsternacje z powodu wyglądu i brzmienia. Mariusz zrobił na nim doktorat, układ przerobiony w stronę wzmacniacza gitarowego jednakże z zachowaniem rozwiązań co najmniej z lat dwudziestych. Jeśli chodzi o jego szycie to specjalizuje się w niciach jedwabnych i aksamitnych zarazem, ostatnio eksploatowany przez Beatę Osytek w projekcie "Nocny trawmaj" i jeszcze można go było spotkać na koncertach folkowych. Obecnie gówny gutkowy zestaw ćwiczebny, malduje że Maciek bardzo go lubi i z macha do niego rączkami, pewnie przy bliższym spotkaniu mógłby go pogryżć "ząbkuje" bo ostatnio ząbkuje.
DYNACORD DA16V czerwony Dynek zwany maszyną do szycia, 2XEL84, 3XECC83 i ez81, całkowicie przerobił go Krzysztof, zastosował przedwzmacniacz w wersji Marshall Plexi, znakomicie sprawuje się w domu, jako maszyna do szycia szyje wybornie, bez naparstka przebije każdy materiał, po głębszym rozkręceniu wprowadza sąsiadów swoisty stan uwielbienia. Głośnik alnico 8 cali Elbau, jak to latach 60 ubiegłego wieku. W kolejce oczekuje taki sam tylko szary, sesja zdjęciowa i wywiad nastąpi. Razem ze swoim czerwonym mniejszym bratem spędza urlop w pawlaczu. Ostatnie wiadomości sa takie że juz nie długo sesja zdjęciowa i prezentacja Dynka DA15V nad którym natenczas ślęczy KISEL. Kisel sprawił sie znakomicie zamieniając Dynka szarego w świetnie brzmiące urzadzenie, jednoczesnie czerwony też został przerobiony tym razem z lampą ef86 ciągle nie moge wyjsc ze zdumienia co te dziadki potrafia z siebie dać. Chodzi mi oczywiście o stare wzmacniacze.
FENDER DELUXE REVERB 1967biały kruk wśród wzmacniaczy lampowych, przejęty od przedstawiciela podsandomierskiej muzyki rozrywkowej, Całe 18 wat mocy, lampy 2x6V6, GZ34, 4x12AX7, 2x12AT7 pogłos sprężynowy, 2 kanały, głośnik 12 cali Celestion Rola Black Back 20 wat, szklaneczka jak do wódy na myszach, piękny czysty drapiący dzwonek. Gwarancja jakości wystawiona przez znanego jazzmana Wojtka Tramowskiego. Zawsze myślałem że Fender jest zrobiony do szklanki, myliłem się sromotnie, z Les Paulem paruje się wzorcowo. Załączam prezentacje
HOHNER ORGAPHON 20 MHnabytek odrestaurowany przez Kisela. Wzmacniacz z reverbem sprężynowym którego jakość nas zdumiała. Push pull na dwóch ECL86, w przedwzmacniaczu pracują dwie 6N2P-EB, dodatkowo lampa ECL86 jako wzbudnik sprężyny pogłosowej. Głośnik 10 cali Marshall Gold. Oryginalnie wzmacniacz przeznaczony do odtwarzania HiFi na prywatkach, podpinało się do tego gramofon lub magnetofon szpulowy oczywiście lampowy, mógł także służyć do organów, akordeonu lub harmonijki ustnej. Brzmienie będzie testowane na najbliższych nagraniach studyjnych S.N.O.W. Obecnie służy jako szafka na pampersy. Relacje z testu - zapraszam
INSTRUMENTY SZARPANE
Gibson Les Paul Custom Black Beauty 2005- opis w zasadzie zbędny, wystarczyłoby zdjęcie ale ... w odpowiedzi na wątpliwości „niektórych członków" S.N.O.W. - MADE IN USA. Giba musiałem chwilę szukać, ale na szczęście - czarny rynek i szara strefa daje radę. Zaskoczyła mnie jednocześnie mnogość opcji do wyboru, czarny albo czarny lub ewentualnie czarny, wybór spędzał mi sen z powiek. Jeszcze tylko wizyta w Gdańsku i jest mój. No i teraz się zaczęło: przystawki Gibson zostały zawoskowane następnie wymienione na Merlin PAF - most i Gotoh Alnico - gryf, klucze Sperzel bo oryginalne są słabiutkie, oczywiście z powodu diametralnej różnicy w brzmieniu zostało zmienione siodełko na kościane - aż się bałem zapytać, jakie zwierze użyczyło do tego swojego gnata? Ciągle, gdy się pomylę, mam wrażenie, że mnie coś chce uwalić w łapę. Brzmieniowo DARk strasznie ciemny mroczny typowy custom.
Gibson Explorer Cherry - wiśnia jest wiśnia. Ostatnie roszady spowodowały że Ibanez jest na etapie szukania nowego nabywcy a Thrashu obecnie gniecie Giba Explorera którego wyhaczył dzięki wieeelkiemu sercu przyjaciela zespołu. Pomimo że go wcześniej nie było, my czujemy tak, jakby zawsze był, bo Trankowi Explorer był pisany. Nie ma co gadać - cza posłuchać. A i organoleptycznie fajnie gniecie i galoty lataja jak wyciśnie tłusty riff. W związku z wątpliwościami niektórych członków S.N.O.W. ten też nie jest Chiński.
Burny Super Grade Les paul Standard teraz przyszedł czas na przypalanke w stylu Standarda Les Paul Burny Super Grade z japoni. Złosliwi zwolennicy Chińskich Giboli wypuścili dezinformującą i deprecjującą plotkę. Burny powstał na na przekór tym pogłoską rozsianym wśród gajów wiśni, połódniowych stoków Okinawy - Mandźurii czy jakoś tam. Wiosełko z lat 80 drzewo na wierzchu (zawsze lubiłem na wierzchu), jasny dźwięk, przystawy oryginalnie to "znakomite" VH-1 ale zmienione na PAF-y Merlinowskie, klucze Sperzel, fret binding, bardzo wygodny fizjologicznie miły i przyjazny instrument. Szybko wyparł Orville-a który jest troszeczkę ciemniejszy. Jesli chodzi o Burny gra wzorowo jednak to diametralnie inne wiosło od Gibsona ma ten dźwięk środkowy. Wiadomo że Gibson musi byc ciemny ale na szczęście Burny to nie GIB. Jak widać kupiony od Huberta który nie zawodzi. Grając na nim mam obraz tego małego lutnika który pewnie mnie obserwuje z z naszykowanym ostrym "pogrzebaczem", wszak wszyscy wiedzą że jeśli coś sknocił to wyrżnie sobie flaki bez namysłu. Obecnie obsługę pełni Gutek i że sie jeszcze nic nie urwał, znaczy że da rade i "od bidy bedzie".
Orville Standard Tabacco– jak sama nazwa wskazuje gitara wykonana przez grupę plantatorów tytoniu, którzy z powodu suszy i nieudanych zbiorów wykonali ten instrument podczas rozładowywania frustracji. Sam fakt zastosowania motyki tudzież sierpa w znaczącym stopniu wpłynął na brzmienie gitary. Co do koloru instrumentu zdania są podzielone, najjaśniej brzmi wersja o przeżuwaniu tytoniu podczas masakry? Podobno po koncertach S.N.O.W. da się wyczuć delikatny odorek tytoniu, szczególnie, gdy Mariusz ze Świcą robią nagłośnienie. Dla pogłębienia efektu tytoniowego, zaopatrzono instrument w klucze zrobione za wielkim murem a przystawki zakupione w zaprzyjaźnionej restauracji Ha Noi, które wstawił Marianek w apartamencie obok. Rasowy Les Paul Standard, nie bez powodu Gibson robił je w Japonii, wygodny rasowy instrument z charakterystycznym nosowym środkiem. Muszę tu wspomnieć o paseczku na 11 cm szerokim, uraczył mnie Bohun który urżnął, wypalił i zapodał.
Ibanez Roadstar II- instrument z 1985 roku, wyposażony w 2 przystawki, z czego jedna to ostatnio Hellfire Merlina, kupiony przez Gutka na początku lat 90 w komisie Stasia Gałki, prawdopodobnie wystawiony przez Zbyszka Wiącka. Wykreował brzmienie demo Infection – Virus potem brał udział w nagraniach Corruption oraz Night Galery, słowem żywa historia sandomierskiego metalu. Zjeździł cała Polskę od klubu w Lesku po koncert przy kołobrzeskiej latarni. Na pozór niewinny z wyglądu, przez wiele lat ten biały DOUBLE FAT STRAT był synonimem rzeźnickich terenów wschodniej Polski. Gdzieś tam w okresie korupcyjnym, przeszedł w ręce Thrasha i od tej pory jest nieodłącznym elementem wyposażenia wikingów. Czynnie brała udział w słynnym "ZACIĘCIU PRZY CZESANIU W MIEJSCU GDZIE SIĘ KLĘKA" Wikingowie dla zwiększenia siły rażenia zamontowali pod mostem merlinowskiego Hellfire-a a Gutkowi i Świcy pozostało tylko wymienić co nieco części elektrycznych, łącznie ze słynnym niesfornym gniazdem.
Orville by Gibson Black Beaty– skojarzenia związane z tym instrumentem są jednoznaczne kilku wściekłych skośnookich kolesi, ubranych w podomki, swoimi długimi nożami zapamiętale dziabie kawał niewinnie wyglądającej kłody, w efekcie, czego po jakimś czasie widzimy kształt, który widać na zdjęciu. Zważywszy na ogrom pracy i ilość śmiertelnych ciosów gra całkiem pokojowo. Po podróży z Kraju Kwitnącej Wiśni trafiła na tereny słowiańskiej Polski. Po kilki przeróbkach kosmetycznych (mostek, kondensatory PIO, potencjometry), został uzbrojony w przystawki Artec Alnico i klucze Sperzel. Ostatnio dzielnie brał udział w promocji płyty w rękach Trania i gościnnie Erola któremu z nim "do twarzy". Niestety los sprawił że wiosło trafiło do Rafała Drozdowskiego, trwaja poszukiwania godnego nastepcy, ale to juz temat inny.
Do prezentacji wiosła użyto Tranka i Erola w ich przypadku wygląd współgra ze sprawnościa obsługi.
INSTRUMENTY PROSTE
FENDER PRECISION BASS-made in USA, rok produkcji 1995 Aktualna miłość Pioruna. W jego objęciach traciła dziewictwo podczas realese party (Szanowny Czytelniku, proszę mi tu nie myśleć o niej źle, że niby grę wstepną zacząłem ja, potem kostką pozdrażnił ją Jaro i oddał w łapy Markusa i na koniec wróciła do mnie gdzie w LIBIDO dokończyłem dzieła - co prawda w porównananiu z poprzedniczkami, to nastolatka, ale już pełnoletnia i ma prawo robić co sie jej podoba.... - Kochający Michał).
A najwyraźniej BARDZO Jej sie podobało, bo o ile właściciel wrócił z tej imprezy rano, to Preclawa została se jeszcze prawie dwa tygodnie... I nikt nie wiedział gdzie jest !!!
Z rzeczy technicznych, jak to sie powszechnie mówi: "Bass bardzo wygodny , niska akcja strun, perfekcyjnie wykonany z dbałością o każdy detal...." - czyli po naszemu" - zap... ala aż miło !!!- Michał.
Przepraszam za grafomaństwo przedmówcy, ale tekst został wklejony bez mojej zgody, a co się za tym kryje bez fachowego doboru słów. Powyższy tekst jest tokiem wypadkowego splotu czynników spowodowanych nieumiarkowanie w paleniu i piciu, związanych z release party naszego zespołu. Radosny dobór epitetów i romantyzmem zakochanego użytkownika urządzenia (wcale nic nie ujmując temu rządzeniu) dla wprawnego fachowca już od pierwszych linijek zwraca na tendencyjność wypowiedzi spowodowana wybujałą uczuciowością stosunku piszącego do towaru opisywanego.
Dlatego zwracam szczególna uwagę na zawarte w podtekście zakamuflowane głosy szydercze i jawne bluźnierstwa. Z mojej strony zobowiązuje się bardziej szczegółowego sprawdzania treści przemycanych przez powyższego osobnika. G.
EX PANNA IBANNA
Ibanez Roadstar II bass– 1985 rok, dla odmiany jest to tak zwany bas, z ciekawostek zawiera 4 struny, nie wiadomo, czemu tylko tyle, nie pytamy się o to Michała zresztą on też milczy wymownie, ten instrument załapał się do zestawienia przez przypadek. Solidna japońska robota, wół roboczy, ta gitara nigdy nie zawiedzie chyba że jej nie ma. Przypadkowo wszedł w posiadanie Majkela jako dodatek do beczki piwa, zdania co do ówczesnej funkcji Ibanny są kwestią nocnych rozmów bywalców knajpy w której pracował natenczas Majkel. Znalazł już niestety swojego następnego użytkownika ale dla potomności stek słów zostaje.
PANNA IBANNA od listopada ma już nowego macadora. Życzymy im wszystkiego najlepszego na nowej drodze szycia.
EX Oakland 1976lub coś ala w podobie instrument strugany z kilku części doklejonych w gryf z przypadkowo dolepionymi boczkami w efekcie, czego stworzono bass neck thru body lub coś tam. Zrobili to Japońcy, bo się nie bali. A nasz Michał to kupił i nie da dotknąć, dziwnie „się lampi”. Zresztą na zdjęciu widać. Aha wstawili tam Di Marzio, hmm może innych nie mieli pod ręką. Zapomniał bym dodać, że nie umalowali, więc jest drzewniana a tylko zabezpieczyli lakierem bezbarwnym, fe. Trwają dyskusje w zespole nad zakupem odpowiedniej minii. Z powodu chyba wieku decha Pani Ołklendowej pociemniała, niekiedy kolor wpada w zieleń, teoria o zzielenieniu jest całkiem słuszna, pytanie się nasuwa dlaczego zzieleniała, czyżby zobaczyła na horyzoncie Precla. Precel Fendera zawitał na pośledniej próbie ale jest jeszcze na etapie tresury użytkownika. Jak sam nazwa wskazuje zalicza się on do ciastek grubszego kalibru.
PANI OŁKLENDOWA - rozwód doszedł do skutku, Pani czuje się dobrze z nowym właścicielem.
INSTRUMENY PERKUSYJNE
SONOR "PHONIC" -
z powodu dużej ilości żelastwa nazywana potocznie perkusją. Dużo blachy, drewna, a osoba, która jest w stanie ten cały majdan obsłużyć to oczywiście Melon. Zestaw SONOR "PHONIC" wyprodukowano na 100 lecie firmy. Było to w czasie, gdy miałem już 3 latka, więc w zupełności nadającym się do uczestnictwa w tym projekcie. Zrobiona z buku, centrala ma – 9 warstwa kotły – 7 należy dla porządku nadmienić, że w skład wchodzi: centrala - 22x14, tom tom - 13x9, floor tom - 16x16, dla niepoznaki werbelek Melon ma stalowy - 14x5,5. Jak wszystkim wiadomo każdy perkusista ma „cuś” takiego jak blacharnia, więc Melon też ma, „a co?”. Generalnie to Melon preferuje ZILDJIAN-a a więc: Z Custom Hi-Hat 14", A Rock Crash 18", Z Custom Rock Crash 18" i ZILDJIAN Zildjian A Rock Ride 20". Zapomniałbym, że to wszystko musi ładnie wyglądać i brzmieć, dlatego ma mnóstwo innego żelastwa towarzyszącego, jakieś stopy z Gibraltaru, „karnisze” do podwieszania tych ZILDJIAN-ów z Basix-a, nie wiem czy nie chodzi o rodzaj drzewa, ale mogę się mylić. Muszę tu zaznaczyć, że perkusja należy do głównych punktów wszystkich koncertów, cały proces pakowania przenoszenia jest najważniejszym elementem każdego koncertu, niezależnie czy koncert się odbędzie czy - nie, zresztą należy to do ulubionych rozrywek wszystkich muzyków rockowych, to samo tyczy się wzmacniaczy kolumn oraz mikrofonu dla artysty.
SONOR "PHONIC"wyprodukowany na 100 lecie firmy. rok produkcji: 1975 drzewo: buk ilość warstw: centrala - 9 kotły - 7 średnice: 22x14(centrala) 13x9(tom tom) 16x16(floor tom) 14x5,5(werbel, stal) Blachy: ZILDJIAN Z Custom Hi-Hat 14" ZILDJIAN A Rock Crash 18" ZILDJIAN Z Custom Rock Crash 18" ZILDJIAN Zildjian A Rock Ride 20" Hardware: stopy – Gibraltar, statywy - Basix
Dla zainteresowanych zdradzę informację że Melon się rozgląda za jeszcze jedna garkuchnią - a co.
SPRZĘT POMOCNICZY
Koryto Gutka - Zdjęcie wystarczy nie cza nic opisywać.
Roland RE-501Tape delay, echo i chorus - czarna skrzynka zrobiona w Japonii, wyposażona w taśmę magnetyczną, z której Świca potrafi wykrzesać niebywałe fajerwerki, jeden z najlepszych pogłosów taśmowych z delayem i chorusem, czynnie brała udział podczas nagrywania materiału dla S.N.O.W. niektórzy szczęśliwcy mogą ją słyszeć na koncertach miejscowych.
Echolette E51 kamera pogłosowa 1967-1974 roku tak zwana Srebrna Seria Klemt Echolette. W pełni lampowa 4 x ECC83, jedna ECC82 oraz jako wskaźnik wysterowania oczko magiczne EM84. Taśmowe echo z dużą ilością ustawień i kombinacji, ciągle jest zagadką. Vintage na maksa, to nie jest jakaś zwykła kostka która robi jakiś efekt to kwintesencja pogłosu taśmowego w wersji lampowej z najlepszych lat swojej świetności. Plany na zastosowanie są nieograniczone. Sprzęt wyrychtowany przez Kisela odpalony z gwarancją telefoniczną. Chwilowo trwają prace nad okiełznaniem nabytku, tresurą zajmuje się kolega Świca, mamy nadzieje że będzie mu posłuszna.
Wah Hofner z lat 60 firma niemiecka ale kaczka według specjalisty który ją odświeżał, jest zrobiona w Italii (znowu) ma tłusty pełny dźwięk można usłyszec ją na naszej płycie i na koncertach.
Z ciekawostek należy wspomnieć o zastosowaniu w układach tych gitar podzespołów, dzięki którym Rosja Radziecka wyruszyła na podbój kosmosu, mowa tu o kondensatorach barwy, tak zwanych PIO- 0.01uf mf 1000volt (PIO - Paper in Oil - New Old Stock) Soviet Military. W związku z ostatnimi problemami ze sprzętem byłęgo "sojusznika" Marianek stwierdził że polskie też było dobre i użyteczne, prezentujemy kondzioły barwy produkowane dla wojska polskiego – militarne, Rudy na pewno dzięki nim jeździł prosto. 0,02 uF +/- 5% 200 volt ze stycznia 1974 no i oczywiście ten piękny napis WP- Wojsko Polskie. Papierowo olejowe w ceramicznej tulejce zapakowane w blachę oczywiście pod ciśnieniem więc są w stanie wytrzymać tyle czasu i trzymać parametry.
Galanteria skórzana - zawiesia z materiału naturalnego lub pasy do gitar.
Każdy wie jak ważnym elementem wpływającym na brzmienie zespołu rockowego są skórzane pasy do gitar, temat znany i szeroko opisywany. Jeśli chodzi o nasze pasy to historia sięga do mrocznych początków zespołu SNOW i pewnego wietrznego wieczoru, który spędziliśmy w rozwalonym „Okrąglaku” nad Sandomierska Wisłą. Z racji obecności tam Teatru Ognia Skorpion zaznajomiliśmy się z Bohunem i Jagodą, w wyniku kilku nieformalnych spotkań wyszło na jaw, że Bohun zajmuje się rękodziełem skórzanym, jako zajęciem pobocznym podczas pełnienia wachty na „drakkarze parowym”. W wyniku burzliwej wymiany barterowej popartej ponad 4 godzinna dokładną przymiarką stałem się posiadaczem pierwszego modelu. W wyniku zainteresowania tym kuriozum, reszta zespołu wyraziła aktywne zapotrzebowanie w temacie pasów, bransolet, rzemieni oraz innych artefaktów zaś dla Melona Piotrek obiecał „napierśnik”
Realizacja jednak nie była taka prosta, Bohun jak to tylko on ze swoistym podejściem do tematu, poszedł na całość i zakupił zacnego świniaka który w wyniku odpowiedniej diety, tudzież karmy z Biedronki nabrał właściwości, które teoretycznie rzecz ujmując charakteryzują przydatność skóry na pasy gitarowe. Szczegóły nikną podczas piątkowych oparów naszych długich negocjacji, denuncjacji oraz szeregu innych pomówień. Jednocześnie mieliśmy okazje zatwierdzać szczegółowe wykresy i karkołomne kalkomanie, które dość jasno oddaliły nam końcowy obraz w szczególności poparty wnikliwymi opisami Bohuna. Jednakże cała sprytna kombinacja nieuchronnie dochodziła do momentu, w którym będzie musiał to przywieźć.
Z przykrością niestety i z żalem musimy tu stwierdzić, że wyrób Piotrusia „bedzie” i nadspodziewanie nadaje się, jako przeznaczenie gitarowe, jednakże nasze ukontentowanie nijak nie oddaje echu pomruków mlaskania i kwiknięć aprobaty załogi SNOW która momentami przypominała kwik ś.p. nieodżałowanego dawcy skóry. Z powodu czysto komercyjnego informuje, że Bohun zaprojektował, wyciął, wygniótł, wydrapał, pomalował zszył i posklejał wszystko bardzo szybko i nawet zmieścił się w założonym ustawowo czasie. Fotografie oczywiście nie w pełni ukazuja szaleństwo i ekwilibrystyke wykonawcy.
CDN nastąpi
W przygotowaniu jeszcze kilka zabytków służących do obsługi zespołu S.N.O.W.