W przypadku powstania S.N.O.W. należy rozróżnić dwie sprawy - powstanie nazwy i powstanie zespołu.
Przeważnie jest tak, że najpierw powstaje zespół, który wybiera sobie nazwę, potem decyduje jak będzie grał i ile brał za koncert, potem następuje wybór lidera, po którym zespół się rozpada na dwa konkurencyjne bandy, które kupują instrumenty i zaczynają grać, żeby udowodnić sobie, który z nich jest lepszy. Tu historia jest bardziej zagmatwana…
Na początku była nazwa. Legenda mówi, że nazwę wymyślił Melon pod koniec lat 80’, który marzył o tym, żeby grać w zespole o takiej nazwie. Podzielił się tym marzeniem z kolegą ze szkolnej ławy – Grzegorzem Świtalskim, zwanym wówczas jeszcze po prostu Grześkiem, i wrócił do ćwiczeń na perkusji, która to czynność pochłaniała go tak bardzo, że o sprawie zapomniał, tym bardziej, że gra w CORRUPTION, który właśnie powstawał, zaangażowała Melona bez reszty.
Na nasze szczęście, Grzesiek, który uczył się grać wtedy na innym instrumencie, okazał się człowiekiem pamiętliwym, co zaprocentuje w dalszej części opowiadania.
Na scenę wprowadzamy postać Gutka –Koordynatora.
Gutek na gitarze zaczął grać zaraz po tym jak ją wymyślono – jesteśmy w posiadaniu dokumentującego to zdjęcia, którego publikacją będziemy Gutka szantażować, kiedy zajdzie taka potrzeba.
Założyciel AFTER LOBOTOMY, po jego rozpadzie grał w INFECTION. Ma również na koncie krótki romans z CORRUPTION, odejście z którego, wyzwoliło wolne moce przerobowe Gutka.
Moce te zapoczątkowały lawinę zdarzeń i tłum ludzi, z którego to chaosu, po niespełna siedmiu latach doświadczeń i prób powstał zespół, który musiał powstać (chaos nie jest określeniem na wyrost – w tej historii, której szczegóły Szanownym Czytelnikom darujemy, mieszczą się między innymi: próby na fermie strusi pod Ożarowem i remizie strażackiej w Zaleszanach, Melon w roli basisty i Gutek w roli wokalisty – są naoczni świadkowie tych wydarzeń).
Historia nazwie Melona i Gutka „Ojcami Założycielami”, a pozostali członkowie zespołu złośliwie „Radą Starszych”.
W tym składzie tylko kwestią czasu było pojawienie się Thrasha. Gitarzysta w zespołach CORRUPTION i NIGHT GALERY, basista w SLAUGHTERS OF THE SOULS (a jeszcze wspomina coś, że zaczynał jako bębniarz w punkowej kapeli).
Demon sceniczny, którym matki straszą swoje dzieci, a dzieci straszą swoje matki.
Gutek mówi: „Tranek znalazł się w S.N.O.W. naturalnie, bo on był tam zawsze planowany”, dając tym samym kolejny dowód na prawdziwość teorii Darwina.
Zaprzyjaźniony gitarzysta - Jarek Krudysz został „wsadzony na bas”, w której to roli odnalazł się znakomicie (dowodem są nagrania koncertowe zamieszczone w dziale AUDIO) i zespół zaczął grać naprawdę mocno.
Zespół w tym składzie przyjął roboczą nazwę, którą strach jest wymawiać po zmierzchu, i która wywodzi się ze znanych wszystkim doświadczeń niedzielnego poranka, który nieuchronnie następuje po udanym, sobotnim wieczorze – Hell Breath !!!
Brakowało wokalisty – który nieświadom zagrożenia, w pewien listopadowy wieczór poszedł sobie z żoną do jednej z sandomierskich knajp, na romantyczną lampkę czegośtam. Tam został wypatrzony i wskazany Gutkowi paluchem, przez kolegę Kopra (który, notabene był planowany na tą zaszczytną funkcję i chciał się pewnie jakoś od tego wywinąć).
Tak na scenie, w listopadzie 2007 roku pojawia się Wróbel.
To znaczy najpierw pojawia się na próbie, gdzie podoba mu się wszystko prócz mrożącej krew w żyle nazwy, ale wtedy jak z nieba spada Grzegorz „Świca” Świtalski (dawny Grzesiek) i przypomina Melonowi jego marzenie z dzieciństwa i od tego czasu datuje się powstanie zespołu S.N.O.W.
Mając już ręce, nogi i głos, S.N.O.W. wystawia się na działanie światła scenicznego i okazuje się, że to właśnie światło służy mu najlepiej.
Pierwsze efekty opalenizny scenicznej pojawiają się latem 2008 roku, kiedy to S.N.O.W. zostaje wyróżniony na Ogólnopolskim Przeglądzie Kapel Rockowych „Czysty Akord” w Kielcach (II miejsce).
W marcu 2009 roku, z przyczyn nazywanych zazwyczaj „prozą życia”, z zespołu odchodzi Jarek, następują przerzuty na basie i ku zaskoczeniu wszystkich, pada na - wydawałoby się pozostającego poza grupą ryzyka - Michała Pioruna, który nie dość, że parał się dotychczas graniem raczej klimatów jazzawo-rakawych, to jeszcze od poniedziałku do piątku przebywa na emigracji wewnętrznej w stolicy Polski.
Dziś S.N.O.W. kontynuuje swoje dzieło, zdobywając w czerwcu 2009 r. pierwsze miejsce na Ogólnopolskim Przeglądzie Muzycznym im. Miry Kubasińskiej „Wielki Ogień” w Ostrowcu Świętokrzyskim, a w sierpniu 2009 r. dla kompletu 1 miejsce na festiwalu „Rock Autostrada” w Bochni.
W tak zwanym międzyczasie z udziałem szóstego członka ekipy Marcina „Świcy” Walczaka, trwają intensywne i mające się już ku końcowi prace nad zarejestrowaniem muzycznych efektów metabolizmu zespołu S.N.O.W.
Ciąg dalszy Historii, to już aktualności....